Jeśli wdychasz dym z marihuany, to cały THC, który przejdzie do krwi z płuc dostarczony jest bezpośrednio do głowy. Żadnych objazdów. Jeśli jednak połkniesz THC, to musi on przejść o wiele bardziej okrężną drogę, zanim w końcu dostanie się do mózgu. Po pierwsze, musi przejść przez żołądek i zostać wchłonięty w jelicie cienkim. Następnie krwiobieg przeprowadzi go przez żyły krezkowe, które pobierają krew z jelit. Te łączą się z żyłą wrotną, która biegnie przez wątrobę. Jest to kluczowy krok dla THC, a także i dla wielu leków, ponieważ tutaj ma miejsce proces zwany pierwszym przejściem przez wątrobę. W wątrobie THC jest poddany dwóm modyfikacjom. Po pierwsze jest metabolizowany do 11-OH-THC, co jest tylko niewielką zmianą. Nowa cząsteczka po prostu ma dodatkowy atom tlenu i wodoru (OH).

Jest to podobne do nakładania nowej warstwy farby na stary dom, dzięki czemu wygląda on trochę inaczej, ale jest rozpoznawalny. Rzeczywiście, 11-OH-THC ma wszystkie efekty psychoaktywne THC, a jego moc jest co najmniej taka sama. Ale w następnym kroku zachodzi bardziej fundamentalna zmiana. Podczas, gdy 11-OH-THC przechodzi przez wątrobę, jego cząsteczki są metabolizowane do innej wersji THC o niesympatycznej nazwie 11-nor-9-karboksy-THC. To jest o wiele bardziej znacząca modyfikacja, podobna do dodania temu staremu domowi nowego dachu, aluminiowej elewacji i ganku. Tak jak ten dom będzie nie do poznania, tak receptory kannabinoidowe w Twoim ciele nie będą wiązać się z 11-nor-9-karboksy-THC w taki sam sposób jak z THC, a co za tym idzie, nie będzie tych samych skutków psychologicznych, które wywołuje THC.

Oznacza to, że kiedy krew opuszcza twoją wątrobę w drodze do serca, następnie do płuc i wreszcie do mózgu, zostaje pozbawiona większości THC. Traci też dużą ilość swojego 11-OH-THC. Wynik netto jest taki, że kiedy pijesz THC w postaci piwa lub wina, mózg nie widzi każdej cząsteczki, która jest w butelce. Wiele z tych cząsteczek przebiera się za nowe molekuły (11-nor-9-karboksy-THC), które nie działają jak THC. Oznacza to, że nie poczujesz się na haju i nie będzie łagodzenia bólu ani nudności. Właściwie nie będą one dawały jakichkolwiek efektów.

Ważna jest również kwestia rozkładu intensywności doznań w skali czasu. Jeśli zażywasz THC doustnie (w przeciwieństwie do wdychania dymu) musi przejść przez jelita, do krwi i przez wątrobę. W trakcie tej wędrówki i w trakcie metabotizacji maksymalna dawka zostaje rozciągnięta w czasie.

Aby zrozumieć, jak to działa, wyobraź sobie dwa samochody zbliżające się do punktu pobierania opłat przy autostradzie. Kierowcy wybrali różne kolejki – w każdej z nich stoi kilka samochodów. Kilka minut później jeden z samochodów jedzie dalej. Ale drugi kierowca nie ma tyle szczęścia. Osoba przyjmująca opłaty, ma zły dzień i jest trochę wolniejsza, a jeden z kierowców z przodu zapomniał portfela. Tak więc drugi samochód przejeżdża kilka minut po pierwszym. Na większą skalę wyobraź sobie, że sto samochodów przybywa w tym samym momencie. Kilka przedostanie się przez bramki w kilka sekund, podczas gdy inni nie będą w stanie zrobić tego przez kolejne dziesięć minut. Żołądkowo-jelitowe wchłanianie kannabinoidów takich jak THC i CBD oraz właściwie większości leków — działa tak samo. Kilka cząsteczek THC może się wchłonąć i przejść przez wątrobę w piętnaście minut. Inne mogą potrzebować godziny. Pamiętaj, że jedynie poniżej 20 procent w ogóle się przez nią przedostaje, więc zamiast szybkiego kopa THC jak po wypaleniu jointa, jeżeli przyjmiesz produkt marihuanowy doustnie, masz rozciągniętą krzywą, która najpierw łagodnie pnie się w górę, a następnie opada, tak jak ta setka aut zbliżająca się do kasy, która się rozprasza na różne strony. W każdym momencie stężenia THC lub CBD będą stosunkowo niskie — znacznie niższe niż podczas krótkiego, intensywnego skoku THC, pojawiającego się po kilku pociągnięciach z jointa.